2006-07-10 18:07:53 >>

Reggaeland 2006



Hello :) Tak wiec juz dawno po tej swietnej imprezce, ale notke o niej pisze dopiero dzis, gdyz cala niedziele "trzezwialam" i jednym malym piwkiem leczylam kaca ;] Nad Wisla, na Reggaelandzie bylo po prostu zajebiscie i mysle, ze pomimo malych trudnosci pamieciowych uda mi sie wszystko ladnie poskladac w logiczna calosc i opisac ;)

Na miejsce przybylysmy razem z Lena, Michalem (ktory sie potem od nas odlaczyl i poszedl do jakichs kolesi) i Kasia Metalowa (nazywaja ja Metalowa dlatego, ze jakies 2 lata temu przezywala wielki mlodzienczy bunt, zaczela sluchac metalu i zaczela zadawac sie z gotami, metalami i wyznawcami szatana, ale juz jej dosc dawno przeszlo i teraz slucha wszystkiego, nawet reggae :P). Kaska pare miesiecy temu obchodzila "osiemnastke", wiec mogla nam dziewczyna calkiem legalnie nabyc browce :D Nad Wisla z piwkami bylysmy okolo 18:00. Jakies ziomki mialy ze soba w kieszeniach szampany, dla kazdego po butelce i jeszcze trzymali flaszke czystej ;) Jak przyszlysmy to gral jakis zespol; Doberman chyba sie zwal; nie pamietam dokladnie, bo my glownie czekalysmy na VAVAMUFFIN!!! :) :) :) W miedzy czasie przysiadlysmy sobie na wzgorzu saczac trunki i ogladajac tanczacych w plazowym sloncu rastamanow ;) Pod scena bawilo sie ich niewielu, bo jak na ta pore to ostrrry upal byl, ale przyjechal woz strazacki i wszystkich chetnych oblal woda z wezyka ;P Od razu sie powietrze wilgotniejsze zrobilo. Czekajac na Vavamuffin obserwowalysmy (oczywiscie raczac sie piwkiem :P) coraz to nowych przyjezdnych schodzacych na plaze (duzo calkiem przystojnych Murzynkow przyjechalo ;P). Wsrod tlumu Kaska rozpoznawala wielu swoich znajomkow (w koncu nie ma co sie dziwic, panna 3/4 miasta chyba zna :P) a wielu z nich bylo bardzo slicznych ;] Szczegolnie niejaki "Kenny", koles z dlugimi blond wloskami ;D W obecnym stanie mojej glowy idealnie pasowalibysmy do siebie xD Szkoda tylko, ze Kasia nie znala kolesia, ktory usiadl z kumplem na trawce przed nami. Moze on nie z Plocka? Facet byl boooski :) Na oko 17 lat a buzke to mial slodka jak Bam Margera :D Kombinowalysmy jak go tu soba zainteresowac. Moze np. jedna z nas, hmmm, sturla sie prosto na niego ze wzgorza, ze niby taka nawalona albo co... :P Kaska wyweszyla w tlumie jakiegos swojego dobrego znajomka ze starej budy. Podszedl do nas i zaczal cos nawijac. Mial zadbane ladne dredy, byl calkiem atrakcyjny i sprawial wrazenie niezwykle milego :] Wreszcie po dluuugich przygotowaniach Vavamuffin pojawilo sie na scenie. W jednej chwili prawie pusta plaza pod scena zamienila sie w kolorowa burze kolorow: zielony, zolty, czerwony :D :D :D Z niewielkiej bawiacej sie wczesniej grupki rastamanow zrobila sie ogromna kupa baunsujacego ludu, choc nie wiem czy w jezyku rasta "bauns" to odpowiednie okreslenie ;) Gibanka?! :> Goshhh, ale poprzedniemu zespolowi musialobyc przykro... Wstalam i zaczelam sobie przytupywac przy muzyczce obok tego kolesia, ktorym sie jaralam az tu nagle ten dredziarz-Kamil od Kaski zaproponowal, zebysmy zeszli blizej sceny. Wszystkie juz obalilysmy po trzy browce, ale to mi i Lence schodzenie sprawialo najwieksza trudnosc ;] Przenieslismy sie na asfalt, gdzie mimo tlumu duzo osob tanczylo. Nagle ten zupelnie mi nieznajomy kumpel Metalowy zlapal mnie i zaczal ze mna tanczyc, ale nie tak normalnie... Powoli uczyl mnie tanczyc do reggae xD Stalismy na samym srodku drogi, inni (niekumaci i nierasta ;P) sie na nas glupio gapili a ja przetanczylam szczesliwie caly koncert Vavamuffin z zupelnie obcym facetem :) Obcym, ale atrakcyjnym i uprzejmym ;) Pieeekna to byla impreza... Zadam poprawin!!! :P Jak sobie tak tanczylam po rastamansku, z nozki na nozke fajnie sie gibiac i trzymajac za reke Kamila, ktory krecil mna w rozne strony to niedaleko sceny ujrzalam Marshalla z kumplami. Cholera, okropnie smutny chlopak byl, jak nie Marshall, doslownie... Zawsze taki rozesmiany, teraz-wyciszony, spokojny, powazny... Chyba mnie widzial. W zasadzie to sie nie dziwie, czemu zdolowany. Panna go rzucila dla innego... metala jakiegos :/ Jakbym ja te kurwe Kaje spotkala, to bym normalnie udusila, za to, ze zajebisty facet przez nia caly smutny chodzi i topi problemy w alko, ale nie o tym dzis mowa... Po Vavamuffin zostalysmy jeszcze na troche (gdzie Michal, ktory przyszedl z nami przez ten caly czas sie podziewal, nie wiem...) i wydoilysmy po kolejnym bro, ale z sokiem, na dodatek z plastikowego kubka, za czym niespecjalnie przepadam. Wszystko jedno mi juz bylo ;) Ladnie sie pozegnalysmy z polzywym Kamilem i zawinelysmy do domu. Matka troche sie darla na mnie po powrocie, ale ja tylko lekko podchmielona bylam, bez przesady, nie schlalam sie w trzy dupy ;] Przynajmniej zajebiscie sie bawilam i nie byl to stracony wieczor... Ahhh... Ci rastamani... Boooscy :) A jak w tancu prowadza xD Chyba tez zostane rasta :) Na poczatek zrobie sobie dready =] Tylko nie teraz, of kozz, bo znowu sie babcia wkurwi i zacznie mnie wyzywac od sekciarzy (nie seksiarzy :P), ale jak bede juz w LO, w Malachu, to bede miala kolca w nosie i sobie odpierdole takie dready, ze chuj xD Tylko wlosy wypadaloby do tego zapuscic... Co tam, dla fajnego wygladu sie poswiece ;)

Od wczoraj, praktycznie przez caly czas slucham tylko wyszperanej plytki Vavamuffin, kawalkow Indios Bravos z kompa oraz internetowego reggae radia i gibie sie po mieszkaniu w rytm, tak jak kolega nauczyl ;D Naprawde, ja to chyba mam to we krwi, jamajskie klimaty xD

"Jah jest prezydentem, Jah jest kierownikiem, Jah jest trenerem, jestem jego zawodnikiem..." :)



Aloha! :) ;*
skomentuj (3)

psychodelica - archiwum

*Come back*


Reggaeland 2006



design by Karolina
content by psychodelica